poniedziałek, 14 listopada 2011 | By: Annie

"Jesienna miłość" - Nicholas Sparks

               „Jesienna miłość” to druga książka autorstwa Nicholasa Sparksa, którą miałam okazję przeczytać. Pierwsza, „Na zakręcie” (recenzja) bardzo mi się spodobała, dlatego też chętnie sięgnęłam po kolejną powieść pióra tego niezwykle poczytnego pisarza. Nie wiem czy będę podejmowała dalsze próby z jego twórczością, bo „Jesienna miłość” okazała się sporym rozczarowaniem.

                Znacie powiedzenie „być świętszym od papieża”? Taka właśnie jest Jamie – słodka, mądra, śliczna, bardzo religijna, rozsądna, dobra, pełna empatii, córka pastora, nie rozstaje się z Biblią – po prostu ideał. Landon już taki grzeczny nie jest. Chłopak w odruchu desperacji i z braku innej partnerki zaprasza Jamie na szkolny bal. I tak rozpoczyna się ich przyjaźń, która następnie nieświadomie, choć nie bez trudów, przeradza się w miłość. Jednak na drodze do ich szczęścia staje tragedia, z którą nasza para musi się zmierzyć.
Szczerze mówiąc po przeczytaniu kilku rozdziałów myślałam, że Jamie być może będzie chciała zaszaleć i Landon jej w tym pomoże. Cóż, akcja potoczyła się zgoła inaczej. :)

               Rozczarowała mnie ta książka. Jest do bólu kiczowata, przesłodzona nawet jak na Sparksa, za dużo tu religijności, a za mało autentyczności. Ciężko mi uwierzyć w istnienie takiej osoby jak Jamie, a jeszcze trudniej w jej zachowanie w obliczu tragedii jaka ją spotkała. Jednak najtrudniej jest mi wziąć na wiarę zachowanie 17-letniego chłopaka w takiej sytuacji. Może jednak nie powinnam się doszukiwać realizmu, a jedynie cieszyć się lekturą? Chyba tak i to właśnie usiłowałam robić. Książkę czyta się bardzo szybko – 2 godziny i po wszystkim. W moim przypadku była to duża zaleta, bo gdybym miała czytać o przesłodzonej Jamie przez kolejnych kilkaset stron, to chyba bym sobie odpuściła. A tak otrzymałam na tych 200 stronach (wielką czcionką) słodką i treściwą historię miłosną. Popłakać, oczywiście się popłakałam (chociaż mnie wzruszyć to nie jest duża sztuka :)) i właśnie to ratuje tę książkę - potrafi wycisnąć łzy nad losem Jamie i Landona, nawet osobie, która ich nie lubi (to ja! :)). Jednak w kategorii „najlepszy wyciskacz łez” „Love story” Segala  bije książkę Sparksa na głowę!

                Podsumowując, „Jesienna miłość” to ładna, przesłodzona i zupełnie nierealna historia miłosna pary nastolatków. Może jestem czepliwa, być może książka po prostu mi nie podpasowała. Ku mojemu własnemu zaskoczeniu zawiodłam się, choć mimo sporego rozczarowania, nie żałuję, że sięgnęłam po tę pozycję. Zawsze lubię na własnej skórze przekonać się co do wartości danej powieści. A książkę polecam wszystkim tym, którzy poszukują romantycznego wyciskacza łez na jeden wieczór. Jednak jeśli nie czytaliście jeszcze „Love story” Erica Segala to szczególnie i gorąca zachęcam Was do zapoznania się z tą powieścią, naprawdę warto. :)
Nie wiem czy sięgnę po kolejne książki pióra Nicholasa Sparksa. Kusi mnie „Pamiętnik”, więc zobaczymy. :) Chętnie zobaczę natomiast ekranizację „Jesiennej miłości” – „Szkołę uczuć”.

A Wy jakie znacie dobre wyciskacze łez? :)

Moja ocena: 3/6
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 223

Pęknę, jeśli się nie pochwalę! Zdałam dziś egzamin praktyczny, mam prawo jazdy. :) Skaczę z radości po sufit. :)

22 komentarzy:

cyrysia pisze...

Bardzo lubię tego autora. Trochę jestem zaskoczona niską notą, ale tej książki nie czytałam, więc trudno mi oceniać. Polecam ci natomiast ,,Ostatnią piosenkę'', która mnie bardzo urzekła.

~Demismo pisze...

Ja mam wielką ochotę przeczytać tą książkę :)

kasandra_85 pisze...

Książka od dziś gości w mojej biblioteczce (dzięki wymianie). Mimo, że ocena niewysoka, to chcę ją przeczytać. Lubię Sparksa, więc czemu nie:)
Pozdrawiam i gratuluję zdanie prawka!!!

Futbolowa pisze...

Gratuluję zdania egzaminu! Wiem, jaka to radość - niedawno wreszcie sukces na tym polu odniósł mój narzeczony i straszliwie się z tego cieszę :)

W takich facetów, jak Landon też rzeczywiście nie wierzę, ale dziewczynę "świętszą od papieża" znałam. Co więcej - też stanęła w obliczu choroby i dzielnie sobie z nią radziła. Jedna z osób, które do końca życia będę wspominać wyjątkowo ciepło, choć ze swą przesadzoną wiarą w Boga lubiła być nachalna... Właściwie jej historia pokazała mi, że nic nie jest w świecie niemożliwe, więc może i takie Landony gdzieś po świecie stąpają?

Domi pisze...

Zgadzam się z Twoją opinią, mi również nie przypadła do gustu "Jesienna miłość", podobnie jak "Pamiętnik" tego samego autora... Natomiast "Ślub" był wspaniały iii... na tym kończy się lista książek Sparksa, które przeczytałam ;)

Linka pisze...

Znam historię z wersji filmowej. Za pierwszym razem wydała mi się bardzo romantyczna, ale potem, przy kolejnym oglądaniu, Jamie strasznie mnie irytowała.

Edyta pisze...

Nie czytałam książek, ale oglądałam i Pamiętnik i Szkołę uczuć, po kilka razy i spłakałam się jak bóbr.
Gratulacje prawka.

toska82 pisze...

Gratuluję !!!
Aż wstyd się przyznać ale ja jeszcze nic tego autora nie czytałam :(
Ale cały czas mam to w planach zmienić, tylko w takim razie zacznę od jego innych pozycji :)

Agga24 pisze...

Ja zawsze płaczę na jego książkach. Wyjątkiem był Szczęściarz

smerfetka pisze...

Ja chętnie przeczytałabym tą książkę, film bardzo mi się podobał.:)

Magda pisze...

gratulacje :) jeśli chodzi o książkę mam ją na półce, ale jakoś ciężko mi się za nią zabrać, chyba musi mnie najść odpowiedni nastrój :)

Dusia pisze...

Takie romansiki, jeszcze z "uduchowioną" bohaterką w roli głównej, to zdecydowanie nie moja bajka.
Gratuluję zdania prawka :D:D

Miravelle pisze...

"Szkołę uczuć" oglądałam,bardzo mi się podobało i po książce spodziewałam się czegoś lepszego. To,że dużo w niej religijności trochę mnie odpycha,ale tak samo jak i Ty lubię się przekonać na własnej skórze,więc kiedyś przeczytam;)

wiedzmblog pisze...

"Szkołę uczuć" oglądałam. Film w miarę. Typowy topos kopciuszka, On popularny, Ona nie. Jemu w sumie ta miłość wyszła na dobre, przestał imprezować a wziął się za realizacje marzeń (medycynę). Ja znam osobę religijną i mam o niej jak najlepsze zdanie. Odnośnie jej spokoju to klasyczne 5 faz umierania, ostatnia - akceptacja. Plusem jest fakt, że umarła a nie wyzdrowiała w cudowny sposób.

Dosiak pisze...

Sparksa czytałam tylko "Pamiętnik" i na razie nie mam ochoty sięgać po inne jego książki. Nie mówie stanowczego nie temu psiarzowi, ale muszę mieć odpowiedni nastrój na dawkę lukru i nieprawdopodobnych zdarzeń. Pozdrawiam :)

Dosiak pisze...

Sparksa czytałam tylko "Pamiętnik" i na razie nie mam ochoty sięgać po inne jego książki. Nie mówie stanowczego nie temu psiarzowi, ale muszę mieć odpowiedni nastrój na dawkę lukru i nieprawdopodobnych zdarzeń. Pozdrawiam :)

Natula pisze...

Książki nie czytałam, ale widziałam film, na którym ryczałam jak bóbr. Nie mam porównania do postaci książkowych, ale aktorzy idealnie pasowali mi do tej roli, słodka Mandy Moore i Shane West byli rewelacyjni :)

martynag.1990 pisze...

O matko przecież ta książka jest genialna. Uwielbiam Sparksa. Sięgnij po Ostatnią piosenkę. Chyba najlepsza jego książka.

Annie pisze...

Cyrysia - w takim razie dam Sparksowi jeszcze szansę i przeczytam "Ostatnią piosenkę". Tez słyszałam o niej dużo dobrego, ale... zapomniałam o niej. :P

Kasandra - czytaj, czytaj. :) Znając tempo Twojego czytania to pochłoniesz ją w 15 minut ;)

Futbolowa - dzięki! :) Być może gdzieś tam w świecie tacy ludzie istnieją, ja jednak żadnego takiego człowieka nie spotkałam. Ale wszytsko przede mną. :)

Linka - ja planuję obejrzeć tylko raz, więc moze Jamie nie zdąży mnie zirytować :P

Edyta - dzięki :) ja tam lubię sobie od czasu do czasu popłakać :P

Wiedzmblog - gdyby nagle cudownie ozdrowiała to książka byłaby zupełną i mega kiczowatą porażką! :P

Toska - polecam "Na zakręcie" :)

Martynag - ok :)

Astra pisze...

Serdecznie gratuluję zdanego egzaminu. Co do twórczości Sparksa... czytałam tylko "Anioła Stróża" i jakoś nie mam ochoty sięgać narazie po jakieś inne jego książki . Mimo to "Jesienną miłość" chciałabym przeczytać, choc obawiam się swojej reakcji. Oglądałam film i byłam nim oczarowana, więc nie wiem czy książka sprosta temu wyzwaniu.

Pozdrawiam!

Izulkowa pisze...

Osobiście Sparksa czytałam tylko "Ostatnią piosenkę" co do której miałam dość mieszane uczucia. Nie była zła, ale czytałam dużo lepsze książki. "Na zakręcie" rzuciło mi się ostatnio w oczy w bibliotece miejskiej, może się pokuszę ;) W sumie nawet nie wiedziałam że film "Szkoła uczuć" to ekranizacja "Jesiennej miłości"... hm... film był cudowny, więc chyba czas znaleźć książkę, w końcu powieść zawsze lepsza od ekranizacji ;)
Pozdrawiam serdecznie, z pewnością będę dalej czytać twoje recenzje i ze swojej strony zapraszam do siebie. (Dopiero zaczynam z recenzjami, no ale może na przyszłość ;))
Izulkowa (http://ksiazkolandia-izulkowej.blogspot.com/)

Anonimowy pisze...

Mi się podobała,z resztą jak każda jego siążka :-) Ryczałam jak ją czytałam. Bardzo lubię książki Sparksa, zostały mi jeszcze do przeczytania "trzy tygodnie z moim bratem", 'Na ratunek' i 'ślub'.. już nie mogę się doczekać jak którąś kupię:-)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...