niedziela, 30 października 2011 | By: Annie

"Królestwo czarnego łabędzia" - Lee Carroll

               „Królestwo czarnego łabędzia” to pierwsza cześć trylogii urban fantasy autorstwa Carol Goodman i Lee Slonimsky’iego, małżeństwa piszącego pod wspólnym pseudonimem Lee Carroll. Akcja książki rozgrywa się we współczesnym Nowym Jorku. Poznajemy zwykłą, dwudziestokilkuletnią dziewczynę, Garet, która na co dzień zajmuje się tworzeniem oryginalnej biżuterii. Pewnego dnia, tylko z pozoru przypadkowo, trafia do tajemniczego sklepu z antykami, którego właściciel prosi ją o otworzenie starej szkatułki. Od tej pory całe życie Garet zostaje wywrócone do góry nogami – odkrywa drugie, mroczne oblicze ukochanego miasta. Nagle okazuje się, że ulice są pełne magicznych stworzeń; wampirów, elfów i innych baśniowych stworów, a ona sama ma do odegrania w tym świecie niezwykle ważna rolę. Dziewczyna uczy się wielu nowych mocy, poznaje przeróżne ciekawe istoty, a także odkrywa tajemnicę śmierci swojej matki i znajduje prawdziwą miłość.

                Ciężko jest mi jednoznacznie ustosunkować się do tej książki. Miejscami wydawała mi się mało oryginalna, przewidywalna i zupełnie wtórna, głównie jeśli chodziło o watek miłosny z wampirem. Ale było też sporo chwil kiedy z ogromnym zainteresowaniem czytałam tę powieść, ciekawa co przyniesie każda następna strona. Podróż po miejskich wodociągach, obserwacja ludzkich aur w metrze, wizyta u smoka, kompas w ręce to elementy, o których czytałam z ogromnym zainteresowaniem i emocjami. Bardzo podobały mi się również liczne nawiązania od historii i tajemnic Nowego Jorku, takich jak nieczynne stacje metra, sieć podziemnych korytarzy czy chociażby niedawne, słynne już lądowanie samolotu pasażerskiego na rzece Hudson. W ogólnym wrażeniu to właśnie te pozytywne fragmenty, a także niezwykła różnorodność i barwność postaci, przeważały i sprawiły, że dzięki nim moje ogólne wrażenie o tej książce jest całkowicie pozytywne. Cieszę się, że autorzy nie skupiali się przesadnie na wątku miłosnym i pozostaje on jedynie w tle rozgrywających się wydarzeń, bo szczerze mówiąc nie należy on do najbardziej udanych.

                 Na polskim rynku pojawia się coraz więcej literatury typu urban fantasy, choć na podstawie przeczytanych przez mnie dotychczas książek z tego gatunku raczej nazwałabym ją po prostu rozgrywającym się w mieście paranormal romance i właśnie takim mianem określiłabym „Królestwo czarnego łabędzia”. Nie żałuję przeczytania tej pozycji, choć fajerwerków też nie było. Ot, ciekawa, miejscami wciągająca historia, choć niekoniecznie zapadająca w pamięć. Stanowi dobrą rozrywkę i doskonale spełnia swoją rolę jako umilacz kilku jesiennych wieczorów. Książkę polecam miłośnikom dobrej rozrywki i lekkiej fantastyki. A ja chętnie sięgnę po następne tomy z serii i poznam dalsze przygody Garet. :)

Moja ocena: 4/6
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 397
Seria: Trylogia - Królestwo czarnego łabędzia
Tom z serii: I

13 komentarzy:

kasandra_85 pisze...

Klimaty raczej nie moje, ale recenzja brzmi zachęcająco:)
Pozdrawiam!!

hadzia pisze...

Gdyby nie te wampiry to mogłoby być ciekawiej:)

tarkastelu pisze...

Okładka przecudowna :) raczej po okładce spodziewałam się innej historii. Tak jak pisze kasandra_85 to też nie są moje klimaty. Natomiast sama recenzja bardzo zachęcająca także kto wie :)

Marysia pisze...

Mam podobne wrażenia po lekturze co ty.

Maruda007 pisze...

Nie wiem, niby mam na nią ochotę, ale zdobywa nie za wysokie oceny... Przemyślę to.
Pozdrawiam!

Alannada pisze...

Zaklasyfikowałam ksiązkę jako "dobre czytadło" :)

toska82 pisze...

tą książkę raczej na razie sobie odpuszczę ;)

Samash pisze...

Piękna okładka :)
Po Twojej recenzji z ciekawością sięgnę po tą powieść.

de_merteuil pisze...

Sama już nie wiem... Recenzje, które czytałam były różne, a przy takiej wielkiej różnorodności literatury tego typu chyba wybiorę coś innego. :)

Agnesja pisze...

Mnie osobiście średnio się podobała :)Nie mogłam przeboleć narracji i zbyt szczegółowych i nieskupiających się na istotnych sprawach opisów. Brak jakichkolwiek emocji, wyblakłe postacie... Ale cóż, może sięgnę po następną część. A nuż mnie zaskoczy :P

Dusia pisze...

Długo wahałam się, czy przeczytać i wreszcie podjęłam decyzję, że jednak sobie odpuszczę. I nie kuś mnie, mam zamiar w tym postanowieniu wytrwać ;))

Nyx pisze...

Martwi mnie ta wtórność powieści, bo nie pierwszy raz spotykam się z taką opinią. Powęszę, powęszę, to zdecyduję się ostatecznie. Choć pewnie nie zapowiada się szybko, że cokolwiek z papierowych rzeczy kupię w tym roku - nie mam za co ;)

martynag.1990 pisze...

Byłam pewna, że jest świetna a tu proszę. Nie pierwsza recenzja, która niezbyt pozytywnie mówi o książce. A szkoda, bo miałam na nią ochotę. :D

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...